Rozważania różne współczesnej kobiety- daleko od mody, kuchni i jakiejkolwiek diety. Plotki o facetach, sporcie, autach i gadżetach.
Kategorie: Wszystkie | dla pełnoletnich | motoryzacja | sport | zdrowie
RSS
wtorek, 30 września 2014

                Nie wiem czy Wy też tak macie? Ja,jak się na coś nakręcę to chodzę wokół tego tematu, czytam, szukam, sprawdzam, myślę, aż dopnę swego. Jak się zafiksuję na jakimś gadżecie, to nie ma mocnych, wcześniej czy później zdobywam ten gadżet. Niestety za gadżet uważam również samochód.

               Jak pisałam aktualnie, po sprzedaży poprzedniego auta,rozglądam się za kolejnym. Teraz jednak mam poważny problem , bo tak naprawdę nie wiem czego chcę . Czy coś używanego i tańszego, czy coś nowego? Marzy mi się taki wozik, który byłby i niezbyt drogi i niezawodny i jeszcze full wersja , tak żeby nie obwieszać przedniej szyby tysiącem różnych przyssawek z gadżetami auto-moto.

              Moja gadżeciarska mania dotyczy również elementów wyposażenia. A może to nie mania, tylko przezorność? Lepiej mieć GPS zamiast błądzić, zwłaszcza kiedy człowiek nie potrafi czytać mapy? Lepiej kamerka niż stres związany z ew. niejasnościami co do przebiegu kolizji itp? Chociaż kolizji - odpukać- nie miałam, ale kilku wariatów zajeżdżający drogę i hamujących przed maską już spotkałam ( a wcale nie jeżdżę oszczędnie).

             Tak więc od kilku czy nawet kilkunastu dni śledzę oferty dealerów samochodowych, konfiguruję , po czym po spojrzeniu na cenę dopasowanego do mnie samochodu przerzucam się na ogłoszenia aut używanych.

            Kobieta kupuje samochód oczami ? Tak, coś w tym jest. Samochód ma być ładny i - jak dla mnie - nietuzinkowy. Owszem pozostałe elementy też mają znaczenie , ale to na czym mi zależy i tak większość pojazdów ma, różne systemy bezpieczeństwa czy komfortu.

            Największym problemem zwłaszcza wśród nowych samochodów jest znalezienie auta nietuzinkowego. Czy też macie wrażenie, że aktualnie wszystkie pojazdy są plus-minus jednakowe. Owszem , jakieś niuanse je różnią, ale wszystkie prawie są do siebie podobne.

            Wyróżnia się z tłumu jedynie Nissan Juke, ale ten samochód albo się kocha albo wyśmiewa, a ja nie wiem jaki mam do niego stosunek. Inne to dostępne w aktualnej ofercie Renault Captur i Citroen Cactus ale... Jakoś te silniczki, te przekładnie skrzyń ....Sama nie wiem.

           Od jakiegoś czasu śledzę też doniesienia na temat wprowadzenia na rynek Jeep`a Renegade. Ale coś nie bardzo mogę się doczekać. Moja fiksacja co raz bardziej przybiera formę "tu i teraz" , więc nie wiem czy znajdę w sobie siłę aby poczekać ?

poniedziałek, 29 września 2014

"Trzeba wielu lat by znaleźć przyjaciela, wystarczy chwila by go stracić." Stanisław J. Lec

           Poprzedni wpis zakończyłam stwierdzeniem, iż zmiany w moim życiu odbyły się na luzie, gdyż mam świetną, cudowną, prawdziwą przyjaciółkę . Tak jak autor cytatu wskazał , ja swojej szukałam całe lata.

           Czym jest przyjaźń ? Każdy pewnie ma na to swoją definicję, czy też definicję dostosowaną do swoich potrzeb. Czy we współczesnym świecie możliwa jest przyjaźń? Jak widać prawdziwa przyjaźń jest możliwa, ale jest też- moim zdaniem- czymś wyjątkowym i niestety co raz rzadziej spotykanym.

           Jak to mówią - mam już swoje lata i jak to ja odpowiadam- dobrze, że tylko swoje, bo i tak jest już ich sporo. Jednak przez te lata, które już przeżyłam nigdy wcześniej nie miałam prawdziwej przyjaciółki. Nie wiem czy to ja nie potrafiłam nawiązać takich relacji, czy też inaczej niż inni definiowałam przyjaźń, inne wymagania miałam wobec przyjaciółki , czy też wpływ na to miała moja toksyczna rodzina?

           Pewnie wszystkiego po trochu. Wzorców z domu rodzinnego nie miałam, bo owszem byli znajomi, byli też dobrzy znajomi , ale nie pamiętam, aby kiedykolwiek byli przyjaciele.Tak też i ja miałam, miewam znajomych, bywało, że i dobrych znajomych ale nie przyjaciół. Bo dla mnie przyjaźń oznacza, że oddaję spory kawałek siebie drugiej osobie, oddaję część swojej przestrzeni, daję swój czas , energię, zaangażowanie, emocje i pomoc w jakiejkolwiek formie, ale też oczekuję mniej więcej tego samego od drugiej strony . Nie koniecznie natychmiast, nie zawsze w tej samej ilości, nie koniecznie w takiej samej formie , ale chociażby w gotowości do takiego samego zachowania, jako i ja jestem gotowa.

          Stąd też moje wątpliwości na temat zdolności budowania takich relacji przez współczesną młodzież . Najczęściej młodzi ludzie mają wpajane, że to ich dobro jest najważniejsze. Bardzo często słowo kompromis dla tej grupy osób jest jedynie jednym z wielu słów w słowniku, a o jego zastosowaniu w życiu można zapomnieć.

          Jest to i przykre i przerażające. Bo załóżmy że spotykają się dwie osoby, z których każda uważa, że "moje jest bardziej mojsze niż twoje twojsze" a miejsca na kompromis brak i co wtedy? Wtedy ludzie nie nawiązują znajomości, nie potrafią stworzyć przyjaźni, a małżeństwa często się rozpadają.

"My nie tyle potrzebujemy pomocy przyjaciół co wiary, że taką pomoc możemy uzyskać." Epikur

niedziela, 28 września 2014

        Wyjaśniłam, dlaczego dałam taki tytuł bloga ? Wyjaśniłam.

       Nie jestem kobiecą kobietą i dobrze mi z tym. Jestem raczej zaradna i samowystarczalna w codziennych obowiązkach. Jak wspomniałam często-gęsto takie kobiety nie są dobrymi partnerkami dla mężczyzn. Chyba jednak większość Panów woli te ładne, delikatne, takie co to czekają na nich w domu z obiadem , śliczne, pachnące i gotowe im służyć tak czy owak.

      A że ja taka nie jestem, mojemu się znudziło. Niektórzy twierdzą,że sama sobie zgotowałam los, bo właśnie nie byłam "słodką blondynką". Siedząc w domu, nie pracując zawodowo, starałam się, aby facet wracając z "ciężkiej pracy" miał wszystko zrobione. Posprzątane, oprane, poprasowane, ugotowane , oprzątnięte w ogrodzie itd. I to był wielki błąd w kontekście chęci utrzymania związku.

     Jak jest zbyt dobrze,to jest źle- taka złota myśl mnie naszła.

     No i właśnie dlatego, aktualnie jestem na etapie poszukiwania nowego- -innego samochodu, samochodu a nie faceta- tych ostatnich sobie odpuszczam.

     Co ma "piernik do wiatraka"? No więc ma i to dużo.

     Właśnie nie tak dawno sprzedałam swój wymarzony, wyśniony samochód - cudeńko na kółkach. Miłość od pierwszego wejrzenia zdarza się to nie tylko w stosunkach międzyludzkich. Ja mam to również wobec aut, a może tylko tego auta. Nie, nie jest to to uczucie, które można żywić do drugiego człowieka. Jednak w tym samochodzie można się było naprawdę zakochać. Co jak co, ale samochody Włosi potrafią zrobić piękne. Śliczne zewnątrz, cudowne wewnątrz, a do tego niezawodne ( przynajmniej w moim egzemplarzu) o rewelacyjnych właściwościach w zakresie prowadzenia, dynamiki, komfortu i tego wszystkiego co ocenia się w samochodach.

     Ktoś zapyta ...skoro wyśnione , wymarzone, ukochane to dlaczego poszło pod młotek?

     Proste ...w życiu musi się coś dziać, nie lubię zastoju w zakresie dóbr materialnych, a przede wszystkim świadomość, że auto zostało kupione jako "uciszenie wyrzutów sumienia" faceta .

     Pisałam wcześniej o instynkcie, symptomach zdrady. Nie widziałam, czy widzieć ich u siebie nie chciałam? Widziałam, ale chyba bałam się tego wyartykułować, bałam się zostać sama, bałam się, że sobie nie poradzę, chociaż od lat to już nie było to co by mnie satysfakcjonowało .

      A teraz? Radzę sobie świetnie, samotna nie jestem chociaż sama i wiecie co.... mam mniej prania , prasowania, sprzątania, gotowania a całą resztę i tak zawsze robiłam. Pewnie nie byłoby mi tak łatwo, nie przechodziłabym tej zmiany na luzie, gdyby nie moja przyjaciółka - cudowna osoba, która pojawiła się w moim życiu i wielu cennych rzeczy, postaw życiowych, rad mi udziela. Z kimś takim jest dużo łatwiej.

sobota, 27 września 2014

               Nadszedł wreszcie czas, aby spróbować wyjaśnić dlaczego "Kobieta, ale nie fanatyk". Może to nie będzie zbyt odkrywcze, ale Ci, którzy czytali i się domyślili, mają u mnie dużego plusa.

             Przykład podany w pierwszym poście, chociaż nie pochodzi z mojego życiorysu ma ze mną wiele wspólnego, ale o tym potem, kiedyś, raczej tak, jednak nie teraz.

             Kobieca kobieta nigdy nie było moim przymiotem. Raz, że wizualnie odbiegałam od drobniutkich, zgrabniutkich i słodkich czy to dziewczynek czy to kobiet. Dwa- zawsze starałam się, a raczej musiałam być samowystarczalna przy rozwiązywaniu problemów życiowych. Teraz nazywa się to "bohater domu", kiedyś częściej słyszałam "babochłop".  I nie ważne czy ktoś zastanowił się dlaczego ta dziewczyna/kobieta sama kopie ogródek, kosi trawę, zbija deski , używa wyrzynarki, czy wierci otwory w ścianach.

           A poza tym , czy to naprawdę coś złego? Czy naprawdę wszystkie kobiety muszę być słodkie, zgrabne i nieporadne w pracach "męskich", przede wszystkim śliczne i pachnące? Owszem zdaję sobie sprawę , że taki typ kobiety wolą mężczyźni, przy nich czują się potrzebni, mądrzy itd.

        Ale nie wszystkie takie jesteśmy. Ja nie jestem. Dlatego właśnie uznałam, że najlepszym odzwierciedleniem mnie samej będzie takie zatytułowanie bloga.

        Potrafię używać i sprzętów kuchennych i warsztatowych. Oglądam dużo sportu i wiele o nim mogę powiedzieć. Tak , wiem co to jest spalony w piłce nożnej. Uwielbiam gadżety i chociaż nie na wszystko mnie stać, to telefony wymieniam raz w roku lub częściej, bo któryś mnie zafascynuje. Przez lekko ponad 15 lat odkąd posiadam prawo jazdy , miałam już 9 samochodów i właśnie rozglądam się za kolejnym. Nie liczę tych aut, które miałam przez chwilę, a tylko te które były u mnie nie mniej niż rok.

       Mam bzika? Mam i wcale się tego nie wstydzę . To mnie kręci to mnie rusza. I właśnie, gdy popatrzyłam ile kobiet pisze blogi o kuchni ( w pierwszej setce TOP jest ich 3/4 a może nawet 7/8), ile z kolei pisze o różnych aspektach kobiecości typu: dzieci,moda, uroda, fryzury, makijaż itd., to ja się do tego nie nadaję , widocznie nie jestem fanatykiem swojej płci, chociaż dobrze mi z nią.

piątek, 26 września 2014

            No właśnie. W komentarzu do poprzedniego postu osoba odwiedzająca zamieściła również link do ciekawego artykułu. Dziękuję za zainteresowanie i wskazanie tego linku.

            Ten artykuł jest o tyle pouczający, że w sposób jasny i stanowczy wskazuje na błędne spojrzenie na Biseksualizm, które to stereotypy nie dość, że są powielane społecznie to jak można zrozumieć , w pewien sposób propagowane w poczytnych mediach.

          Dobrze jednak, że znalazł się już ktoś, kto spróbował rzucić nieco inne światło na sprawę . Ja również uważam, że mówienie o ludziach Biseksualnych, że to osoby "stojące w rozkroku", czy "skaczące z kwiatka na kwiatek" jest zbytnim uproszczeniem.

          Wydaje mi się, że takie błędne stereotypowe spojrzenie pojawiło się w wyniku pewnego rozluźnienia obyczajów. W starszych opracowaniach tego zagadnienia piszący zwracali uwagę, że oprócz osób jednoznacznie zdeklarowanych jako hetero lub homoseksualiści istniej trzecia grupa. Wówczas to zwracano uwagę, że trzecia grupa to osoby, które odczuwają pociąg emocjonalny, seksualny do obu płci. Nie koniecznie jest on równy, a także nierównoczesny. I takie klasyczne pojęcie fajnie sobie funkcjonowało. Takie pojęcie do mnie przemawiało. Rozumiałam, że istnieje taka opcja, w której osoba tworzy klasyczny związek, a gdy zachodzą określone sprzyjające okoliczności ujawnia się inna potrzeba, inne pożądanie. Wówczas w bardziej lub mniej formalny sposób jeden związek podlega zakończeniu lub emocjonalnemu uśpieniu, a nawiązywany jest jawnie lub potajemnie inny .

           Tak, zgadzam się z twierdzeniem , że niejednokrotnie można ten stan traktować jako zdradę, jako oszukiwanie partnera. Wiem też, że strach nie jest dla tego usprawiedliwieniem. Ale rozumiem, że takie osoby się zwyczajnie boją ujawnić, a strach ten jest wielopoziomowy.

          Wracając jednak do tematu... w życiu taki klasyczny Biseksualizm nie może być uznany za rozwiązłość, skakanie z "kwiatka na kwiatek", bo klasycznie jest to zdolność do tworzenia trwałych związków nie jednocześnie. Natomiast to, co aktualnie podciągane jest pod pojęcie BI moim zdaniem odpowiada przysłowiu "żeby życie miało smaczek, raz dziewczynka raz chłopaczek". To pewnie zwykłe eksperymentowanie lub jak ktoś to kiedyś fajnie określił, a do mnie to przemawia -heteroelastyczność.

http://www.dlaczego.com.pl/news/show/1019

 
1 , 2