Rozważania różne współczesnej kobiety- daleko od mody, kuchni i jakiejkolwiek diety. Plotki o facetach, sporcie, autach i gadżetach.
Kategorie: Wszystkie | dla pełnoletnich | motoryzacja | sport | zdrowie
RSS

motoryzacja

sobota, 04 października 2014

           W końcu ruszyłam swoje ciężkie ciało i postanowiłam na żywo obejrzeć ofertę dealerów samochodowych. W internecie już się napatrzyłam, przeczytałam chyba wszystko, co ktoś napisał o różnych samochodach. Wycieczka miała ograniczyć się do sprawdzenia w realu Opla Mokki, Peugeota 2008, Ranaulta Captura i Nissana Juke i ewentualnie jeszcze Hyundaia i30.

         Byłam zobaczyłam, nadal nic nie wiem. Nadal nie wiem przede wszystkim czy pchać się w nowe samochody, czy jednak jakąś używkę, bo jednak sporo taniej już roczne autko można kupić, ale...

         Po wizytach w salonach, stwierdzam,że wszystkie wybrane przeze mnie modele są w porównywalnych cenach a różnią się tym co kto dorzuci. Z listy w pierwszej kolejności wykreśliłam oba auta francuskie. Chociaż śliczne i nowoczesne pod względem zwłaszcza wewnętrznej stylistyki, to - jak dla mnie- maleństwa. Ja się tam nie czuję komfortowo. Trochę mnie jest, a fotele nie dają mi poczucia wygody a co za tym idzie bezpieczeństwa. Capturkiem się nawet przejechałam. I powiem szczerze, nie mam pojęcia jaki był cel montowania tam silnika 0,9/90KM. Niby auto reaguje na dociśnięcie pedału gazu, jednak na moje ucho wyglądało to tak, że za moment silnik wyskoczy spod maski !. Może producent chciał stworzyć samochód typowo na miasto, na zakupy, trochę lepsze niż te, które można mieć od 16 roku życia? Mimo całej mojej sympatii i do marki i do tego właśnie modelu, zrezygnowałam z tej opcji.

       Peugeotem nie jeździłam więc poza tym, że "na oko" to fajne autko-  nic więcej nie powiem. Ładne, nowoczesne, drogie i nie dla mnie.

       Opel Mokka- autko ciekawe, taki fajny typowy Opel. Wnętrze mnie nie urzekło, ale jest naprawdę bardzo ładnie zaprojektowane i wykonane. Nie wiem czy to mój jakiś fetysz czy co?, ale bardzo dużą uwagę zwracam na fotele w aucie. Mokka te fotele ma wystarczająco obszerne, z pełną szybką regulacją- mam na myśli szybką regulację oparcia fotela, nie na zasadzie pokrętła, tylko kolejnej "wajchy". I jak na auto typu SUV fotele dość twarde , ale przyzwoicie wygodne. Niestety do przejażdżki oferowany był - u tego dealera, u którego byłam- model pojazdu wyższego standardu , więc nie wiem, jak jeździ ten, który ew. mógłby być w sferze moich możliwości finansowych/kredytowych.

        Ostatecznie nie przejechałam się również Hyundai`em . Bo to co byłoby w sferze moich wymagań co do jakości i wyposażenia, zaczyna stanowić dość spory wydatek, a na rynku wtórnym dostępne są jedynie te słabsze modele.

       Jednak nie do końca wróciłam "na tarczy" . Całkowicie przez przypadek wdepnęłam do salonu Forda, gdzie obsługa wręcz nalegała, abym przejechała się nowym Focusem z silnikiem 1,0. Po "przygodzie" z jazdą Capturem jakoś tak niechętnie siadałam za kółkiem . No i... super. Nie wiem jak Ford to zrobił, ale autko naprawdę świetnie się prowadzi, kultura pracy silnika na bardzo wysokim poziomie. Reakcja na dociśnięcie każdego z pedałów rewelacyjna, a do tego nie miałam odczucia, że pojazd za chwilę się rozpadnie. Cichutko, mięciutko, przytulnie. Aż nie chciało mi się wysiadać.

        Nie, nie zakochałam się tak, jak w moim poprzednim samochodzie, ale stwierdzam, że byłam pod mocnym wrażeniem. Jest promocja na Focusa, ale to nadal spory koszt mimo (chyba) dość korzystnej oferty- zwłaszcza w porównaniu do innych marek.

       Na Nissana Juke czasu nie wystarczyło póki co.

       Tak więc ... nadal jestem w "czarnej d..." i nadal myślę co zrobić? Na szczęście od tego myślenia nie osiwieję, ten etap mam już - chciał/nie chciał- za sobą. Może to i nie istotny temat i dylemat, ludzie mają dużo większe problemy. Zdaję sobie sprawę, że inni chcieliby mieć tylko takie rozterki, ale ... Ja już wiele w swoim życiu przeszłam, wiele wycierpiałam a teraz mam chwilę oddechu od dramatów życiowych. Dlatego zajęłam się tym co dla mnie fajne i przyjemne- -gadżety. A że dziś samochód potrzebny jest , to też szukam...

wtorek, 30 września 2014

                Nie wiem czy Wy też tak macie? Ja,jak się na coś nakręcę to chodzę wokół tego tematu, czytam, szukam, sprawdzam, myślę, aż dopnę swego. Jak się zafiksuję na jakimś gadżecie, to nie ma mocnych, wcześniej czy później zdobywam ten gadżet. Niestety za gadżet uważam również samochód.

               Jak pisałam aktualnie, po sprzedaży poprzedniego auta,rozglądam się za kolejnym. Teraz jednak mam poważny problem , bo tak naprawdę nie wiem czego chcę . Czy coś używanego i tańszego, czy coś nowego? Marzy mi się taki wozik, który byłby i niezbyt drogi i niezawodny i jeszcze full wersja , tak żeby nie obwieszać przedniej szyby tysiącem różnych przyssawek z gadżetami auto-moto.

              Moja gadżeciarska mania dotyczy również elementów wyposażenia. A może to nie mania, tylko przezorność? Lepiej mieć GPS zamiast błądzić, zwłaszcza kiedy człowiek nie potrafi czytać mapy? Lepiej kamerka niż stres związany z ew. niejasnościami co do przebiegu kolizji itp? Chociaż kolizji - odpukać- nie miałam, ale kilku wariatów zajeżdżający drogę i hamujących przed maską już spotkałam ( a wcale nie jeżdżę oszczędnie).

             Tak więc od kilku czy nawet kilkunastu dni śledzę oferty dealerów samochodowych, konfiguruję , po czym po spojrzeniu na cenę dopasowanego do mnie samochodu przerzucam się na ogłoszenia aut używanych.

            Kobieta kupuje samochód oczami ? Tak, coś w tym jest. Samochód ma być ładny i - jak dla mnie - nietuzinkowy. Owszem pozostałe elementy też mają znaczenie , ale to na czym mi zależy i tak większość pojazdów ma, różne systemy bezpieczeństwa czy komfortu.

            Największym problemem zwłaszcza wśród nowych samochodów jest znalezienie auta nietuzinkowego. Czy też macie wrażenie, że aktualnie wszystkie pojazdy są plus-minus jednakowe. Owszem , jakieś niuanse je różnią, ale wszystkie prawie są do siebie podobne.

            Wyróżnia się z tłumu jedynie Nissan Juke, ale ten samochód albo się kocha albo wyśmiewa, a ja nie wiem jaki mam do niego stosunek. Inne to dostępne w aktualnej ofercie Renault Captur i Citroen Cactus ale... Jakoś te silniczki, te przekładnie skrzyń ....Sama nie wiem.

           Od jakiegoś czasu śledzę też doniesienia na temat wprowadzenia na rynek Jeep`a Renegade. Ale coś nie bardzo mogę się doczekać. Moja fiksacja co raz bardziej przybiera formę "tu i teraz" , więc nie wiem czy znajdę w sobie siłę aby poczekać ?