Rozważania różne współczesnej kobiety- daleko od mody, kuchni i jakiejkolwiek diety. Plotki o facetach, sporcie, autach i gadżetach.
Kategorie: Wszystkie | dla pełnoletnich | motoryzacja | sport | zdrowie
RSS
poniedziałek, 03 lipca 2017

              Nie mam ostatnio dobrej passy , zwłaszcza w znaczeniu psychicznym. Właśnie głównie z tego powodu "uciekam" w swoje robótki. Na aktualnym etapie nadal na warsztacie są rajstopy. Nie wiem czy pójdę w kolejną specyfikę, raczej nie. Z czasem wrócę do wcześniejszych materiałów rękodzielniczych.

      Odskocznią są też puzzle, a konkretnie ich układanie. Dostałam taką paczuszkę 2 tys. elementów od mojej B. Powiem szczerze, że jeszcze kilka lat temu, klocki takie układałam pasjami tworząc całą kolekcję zamków różnych, tak polskich, jak i zagranicznych. Co miało 2000 elementów i wizerunek zamku ułożyłam chyba. Prace te ozdobiły wówczas świeżo odmalowane ściany garażu. Ale teraz okazało się , że odzwyczaiłam się od układania, a może zwyczajnie jest to efekt braku koncentracji, skupienia na pożądanym efekcie, obrazie....

       Jak zawsze wszystkiego po trochu. W każdym razie chyba idzie mi lepiej z naciąganiem rajstop.

       Najpierw powstała taka kompozycja....

        Jak wiadomo, pierwszym recenzentem jest moja B. I tu powstały między nami pewnego rodzaju rozbieżności. Ja wprowadziłam do stroika szyszki, a B. była zdania, że bez tego elementu byłoby lepiej. Pierwotnie szyszki były inaczej umiejscowione i faktycznie zgodziłam się , że niezbyt pasują, ale zmieniłam ich miejsce i zostawiłam. Bez szyszek byłoby "łyso".

       A potem powstała kolejna kompozycja, przy której B. bezwzględnie oświadczyła,że... ta będzie dla niej bo jest naprawdę cudowna i musi być dla niej. Jak musi to musi... Żartuję i tak moja kochana B. by dostała, kwestia była tylko wyboru który egzemplarz dla niej .

              A następne - bo się tworzą kolejne- przedstawię w kolejnych wpisach.

czwartek, 29 czerwca 2017

                        Nie wiem, jak u Was, ale u mnie pogoda zmienna. To znaczy tyle, że albo gorąco, albo burza. Może uda mi się coś napisać między jedną apokalipsą a drugą. Przesadzam, apokalipsa to zdecydowanie za dużo i gdy nadchodzi burza to więcej strachu niż efektu na szczęście.

       Gdy oglądam efekty zjawisk atmosferycznych w innych regionach, to skóra cierpnie, a ja nie mam takich przeżyć . Ufff....

       W każdym razie byłam dziś z siostrą w niegdysiejszym mieście wojewódzkim na kontroli lekarskiej ( według siostry mało optymistycznie wypadło) . Tam dopadła nas solidna nawałnica, łącznie z gradem, ale byłyśmy jeszcze wewnątrz, więc mało wrażenia na nas to zrobiło. Co innego droga powrotna. Normalnie zajmuje ona ok.50 minut, a dziś trwało to ponad 2 godziny. Na jednym z odcinków na drogę wyłamało co drugie drzewo, albo w całości albo w solidnej części. Tragiczny widok.

       A teraz o rzeczach przyjemniejszych - dla oka zwłaszcza. Nie , nic z tego swojego zdjęcia nie dodam :-)))) A poza tym piszę wyraźnie "przyjemnego dla oka". Może , zwłaszcza stali czytelnicy, pamiętają że jesienią ubiegłego roku budowałam nową grządkę . Wyglądało to mniej więcej tak....

 

        ...czyli, jak to się mówi -"szału nie ma d....nie urywa".

        Jednak teraz pochwalę się , że owa rabatka wygląda tak...

       a największą moją dumą jest fakt, że po ok.4-5 latach zakwitła juka :-)

           A mamusia się ze mną spierała, że nigdy nie zakwitnie, że cyt.: "głupia jestem jak zawsze, kupię byle gówno, a potem nic z tego nie ma". I co? I jest? I pięknie jest? Owszem , mnie się podoba.

I statystycznie ...

25.

"Dziewczyna z daleka" Magdaleny Knedler. Mogę napisać tak- wreszcie jakaś rodzima lektura, co do której nie mam większego ale. Fantastycznie się czyta, wciąga, intryguje. Może trochę zbyt nierealne , przesłodzone momenty, ale czemu nie miałoby tak być? Z drugiej strony dużo ciekawych innych wątków, historycznych, obyczajowych itd. Naprawdę warto.

Tagi: 2017
18:14, 45gogula
Link Komentarze (9) »
niedziela, 25 czerwca 2017

                       Skoro odpoczywam od intensywnych zajęć domowo- ogrodowych to przynajmniej ćwiczę przeponę. Tak, dokładnie przeponę, bo ostatnio razem z moją B. dostałyśmy solidny zastrzyk humoru . Może nie zewnętrzny, ale taki zwykły, jak to u nas . Któraś coś powie, któraś skomentuje i rechot nas napada. Zwyczajnie momentami dostajemy lekkiej "głupawki".

       No bo np. taka wymiana zdań:

- Chyba coś mi wzrok siada - stwierdziła B.

- A po czym tak sądzisz?- pytam.

- Bo coś tu jet napisane wielkimi literami, a ja czytam całkiem odwrotnie.

- Znaczy, czytasz małymi literami ? - nie omieszkałam zapytać.

       Niby niewiele, ale nam wystarczyło na jakiś czas , żeby ten tekst przywoływać i śmiać się tak naprawdę, szczerze.

      Dziś natomiast kolejny akcent, ale już tylko ze strony mojej B. Za jej zgodą postanowiłam umieścić jej "złotą myśl" na blogu , bo stwierdziła, że takie odkrycia warte są zapisania i zapamiętania.

       B. robiła listę zakupów, bo ...... "Mam dobrą pamięć, ale krótką. Nic dziwnego, wszak wszystko co dobre szybko się kończy". ???!!!

       Jasne , oczywiste, logiczne , sensownie zebrane dwie myśli do kupy i śmiechu co nie miara. I na takich heheszkach upływają kolejne dni. Śmiech to zdrowie, więc na chorobę narzekać w najbliższym czasie nie powinnyśmy.

       A poza tym, niejako w nawiązaniu do wcześniejszych komentarzy dotyczących dostępnej kolorystyki rajstopowej, zaprezentuję moje kolejne "dzieło- arcy" - ot taki bukiecik mi wyszedł ...


16:23, 45gogula
Link Komentarze (4) »
piątek, 23 czerwca 2017

                      Można by powiedzieć, że nareszcie...Solidnie popadało, ale bez ulewy, jakie nawiedzają niektóre rejony Polski. Deszcz był potrzebny jak woda na pustyni !!! No to mi się powiedziało:-)

       Dzięki niesprzyjającej pogodzie mam oddech od prac ogrodowych, chociaż jeszcze kilka rzeczy przede mną. Zresztą odpoczynku miałam 2 dni. Musiałam i chciałam na pół dnia pojechać do siostry do szpitala. Jest już po operacji ratującej jedną nerkę. Jak się sprawy dalej rozwiną zobaczymy. Mam szczerą nadzieję, że pozwoli jej to odetchnąć na dłuższy czas od zmartwień.

       Ponadto mój syn, zwany Młodym, zakończył z sukcesem 1. etap studiowania, czyli ma już licencję. Nie wiem w sumie na co, ale licencja to licencja.

       Dla własnej satysfakcji i żeby coś robić nadal tnę rajstopy i teraz wyszło mi coś takiego..

Oczywiście przy współudziale mentalnym i estetycznym mojej B.

       Zresztą okazała się nieoceniona i pomocna również w innych sprawach spędzających mi sen z oczu. W każdym razie powiem jedno i tej wersji będę się trzymać , taka przyjaciółka jak moja B. to prawdziwy skarb. Wiem, już to pisałam, ale warto powtarzać. I chociaż , jak wyczytałam w poprzednich komentarzach, nie wszyscy wyobrażają sobie , że po takiej harówce, jak u mnie ostatnio ,miałam jeszcze siłę przeczytać kolejną powieść.

24.

      "Taniec z aniołem" Ake Edwardsona, czyli powrót do Skandynawii. Nie. I czy coś więcej pisać? No przeczytałam, ale jednak NIE. Ani się tego łątwo nie czytało ( chociaż sądziłam, że po lekturze z Islandii nić nie będzie trudniejsze), ani wcale nie wciągało i jakieś takie ...rozbiegane, pewne niedomówień, przeskoków, miałam wrażenie, że to co istotne jest gdzieś w tle. Wiele treści, które chyba miały być rozważaniem filozoficznym bohatera i innych postaci, ale miałkie to jak dla mnie było. Subiektywnie oceniam na lekturę niezbyt zachęcającą.

Tagi: 2017
15:44, 45gogula
Link Komentarze (6) »
środa, 21 czerwca 2017

                Outdoor fitness- brzmi fajnie, elegancko i światowo, ale moja "gimnastyka na zewnątrz" polega ni mniej ni więcej, jak na cięzkim zap....... w ogrodzie.

        Piszę z nutką wulgaryzmu, bo gdyby to było zwykłe koszenie, podcinanie przebrzmiałych kwiatów a nawet pielenie to pół biedy. Jednak w te ostatnie dni trafiła się dużo cięższa harówka. Tak, że o przedwakacyjnym odpoczynku miałam okazję zapomnieć . Ok. pewnych faktów nie da się zapomnieć, zwłaszcza, że było jak było- czyli fajnie. Aee czas było wrócić i .... ostatnie 3 dni to dwugodzinna lub dłuższa gimnastyka ogólnorozwojowa.

        Najpierw wycinanie i wykopywanie niepotrzebnych chaszczy przy nieużytkach. Następnego dnia przycinanie tui. Niby jedna, ale tak wielka, że do tej pracy specjalnie musiałam kupić nową, wysoką drabinę z przedłużką. Na tych ponad 3 metrach mój lęk wysokości się jeszcze nie ujawnia, ale ...to była solidna wysokość z nożycami elektrycznymi w rękach , z odpowiedzialnością za zasięg i kształt cięcia oraz obawą , że jak spadnę to po mnie bo dookoła nic miękkiego. I tak kilkanaście razy w górę i w dół . Efekt nie powalający, ale czegóż wymagać przy obróbce 30 letniego okazu? W każdym razie wieczorem miałam problem nie tylko z chodzeniem, ale nawet a może przede wszystkim z podniesieniem do ust szklanki z herbatą. Dawno nie pracowało mi tak intensywnie tyle mięśni na raz.

       Kolejny dzień przeznaczyłam na cięcie bukszpanów ok. 20 letnich. I znowu nożyce w górę i w dół, i znowu drabina, i fitness jak cholera, ale po wcześniejszej tui teraz to już prawie luzik. Oczywiście w tzw. międzyczasie robiłam jeszcze trochę innych zabiegów w ogrodzie, a mamusia pomagała przytrzymując drabinę i sprzątając ścięte odrosty. Nie narzekam, ani się nie chwalę. Stwierdzam tylko fakt. Podniosę również pewną nowość w postawie mamusi- nie powiedziała nie, kiedy zasugerowałam, że w przyszłym sezonie trzeba będzie wziąć firmę ogrodniczą do takich prac?!

       Uff najpilniejsze potrzeby załatwiłam.

       Mimo zmęczenia udało mi się skończyć również kwiatek dla siostry- oczywiście "coś niebieskiego".

         A teraz o czytelniczej zaległości:

23.

      Kathryn Croft "Córeczka" formalnie należąca do kategorii thrillerów. Jeśli nawet tak, to jest to thriller typu soft. Delikatny, ale rewelacyjny. Trzyma w napięciu i chociaż ja dość wcześnie ogarnęłam temat "kto ? jak?" chociaż nie "dlaczego?" to jednak gorąco polecam. Całą narracja jasna i czytelna, ciąg zdarzeń bardzo wciągający, fabuła interesująca . Bohaterka w przeszłości traci córkę- sześciomiesięczna dziewczynka zostaje porwana. Po 18 latach młoda dziewczyna oświadcza, że się znalazła, że jest córką bohaterki i ponownie znika. Czy po tylu latach można sobie odpuścić sprawdzenie tej informacji? Oczywiście, że nie . Czy sprawa zostanie wyjaśniona ? Oczywiście, bo na tym polegają powieści, ale co jest między jednym a drugim...? Ja dość wcześnie powiedziałam, że "nie ma ludzi idealnych".

17:41, 45gogula
Link Komentarze (9) »