Rozważania różne współczesnej kobiety- daleko od mody, kuchni i jakiejkolwiek diety. Plotki o facetach, sporcie, autach i gadżetach.
Kategorie: Wszystkie | dla pełnoletnich | motoryzacja | sport | zdrowie
RSS
wtorek, 16 października 2018

                Był najmniejszy, będzie największy. Gadżet jakby nie mówić. Niestety muszę odnieść się do TEJ sprawy. Ale po kolei.

       Jeden z pierwszych postów na moim blogu dotyczył wyboru samochodu. Było to prawie 4 lata temu. Swoją drogą, jak ten czas popiernicza. Historia zatoczyła koło, chociaż tym razem nie ze zwykłego wyboru czy "widzi mi się".

       Wiosną tego roku okazało się , że siostra trafiła do szpitala oddalonego od miejsca naszego zamieszkania około 200 kilometrów w jedną stronę. Wiadomo- też trzeba było jechać i pojawił się problem. Moje lewe kolano odmówiło posłuszeństwa i z wielkim bólem korzystałam ze sprzęgła. No więc pierwsza myśl...iść do lekarza, ale nie byłabym sobą, gdybym nie pomyślała drugi raz...zanim dostanę się gdziekolwiek do lekarza, na rehabilitację czy operację - jeździć trzeba, więc trzeba poszukać auta w automacie. Poza tym ...czas było na zmiany, nie powiem, że nie. Czarę goryczy przepełniły zaś trudności w zapakowaniu się do Forda z innymi osobami.Było to i trudne, i śmieszne a w końcu upierdliwie niewygodne dla pasażerów.

        Ruszyłam więc na poszukiwania nowego auta u boku z moją B. i .... Planowałam kupić jakiegoś SUV-a, bo takiego modelu nie miałam nigdy. Były auta miejskie, limuzyny, vany i minivany, hatchback, sportowy ale nie SUV. Odwiedziłyśmy kilka salonów i wróciłam do domu prawie z "motylami" w brzuchu i myślą o Hyundai-u. Ale nie byłam zdecydowana, chociaż nie powiem w głowie siedział cały czas IONIQ- bynajmniej nie SUV.

         Kolejną wizytę po salonach odbyłam wspólnie z synem , ale już wtedy okazało się, że każdy z fajnych i dobrych modeli nie był tym, który miałby to coś...myśli uciekały do Hyundai-a IONIQ-a.

         Z jednej strony syn przekonywał, że samochód nowy to fajna rzecz, ale przecież "stary" jest jeszcze ok. a aż tyle nie jeżdżę, żeby koniecznie przerzucać się na automat. Z drugiej strony B. uświadamiała mnie , że zawsze, całe życie staram się "dogodzić" innym a co robię dla siebie, dla swoich marzeń?, zwłaszcza , że na ew. kredyt jest mnie stać. A po trzeciej stronie byłam JA, kiedy po przejechaniu nawet 30-50 km nie mogłam ruszyć nogą, wysiąść z samochodu, wcisnąć sprzęgła itd.

        Naszpikowany nowymi technologiami IONIQ był w promocji i jeszcze trochę można było się potargować, no a przede wszystkim był w automacie,a wszystkie automaty niestety są o poziom droższe od "manuali". Nie przedłużając ....Hyundai IONIQ Hybryda stał się moją własnością ( ok. na spółkę z bankiem).


       Czy jestem zadowolona? Jak zawsze z nowego auta- tak, a jak długo ...tym razem wydaje mi się, że na długo i to wcale nie ze względu na kredyt. Ale o tym przy innej okazji.

16:48, 45gogula
Link Komentarze (6) »
niedziela, 14 października 2018

                          Już w zasadzie zapomniałam, że ten mój blog z założenia miał być o "gadżetach i facetach". Nie wyszło i owszem, no bo chociaż uwielbiam gadżety, to z tym drugim elementem mi zdecydowanie nie po drodze, chociaż dobrze mi z tym.

           Dziś postanowiłam wrócić , jak to się mówi, do korzeni, czyli gadżetów. Trochę się ich u mnie pojawiło. Oczywiście określenie "gadżet" jest dość umowne, bo jak już kiedyś pisałam, do gadżetów zaliczam większość otaczających mnie rzeczy technicznych od najmniejszych do tych całkiem dużych.

         Na początek moje maleństwo- gadżet dla dorosłych - dosłownie. Ale spokojnie do erotyki temu daleko:).

         W ubiegłym roku usiłowałam rzucić palenie, a raczej przerzucić się ze zwykłych papierosów na e-palenie. Przegrałam. Do zmiany nie doszło. Jednak przy kolejnych zakupach papierosów wewnątrz znalazłam reklamę nowatorskiego urządzenia o nazwie IQOS. Zalogowałam się na stronę, gdzie miałam uzyskać pełne informacje . Tam też była oferta na testowanie sprzętu przez kilka dni, bez konieczności zakupu. Ok. Niby staram się unikać takich "okazji", bo to prędzej wyciąganie danych niż okazja, ale się ugięłam. Przesyłkę dostałam, przetestowałam, przy produkcie zostałam.

igos

              Nie wiem czy to dobrze, że wymyślili coś nowego do palenia, zamiast coś skutecznego do niepalenia, ale... Iqos daje wrażenie prawdziwego palenia. Daje stosowne odczucie w płucach, ale....nie zostawia smrodu, nie wysusza śluzówki, nie pozwala odpalać jednego papierosa za drugim.

iqos

           Podgrzewacz w formie cygara musi naładować się w ładowarce (która wygląda gadżetowato) przez około 4 minuty, więc nie palimy raz za razem. Tytoń w postaci krótkich papierosków HEETS po umieszczeniu w "cygarze" podgrzewa się przez około 1 minutę i dopiero potem można korzystać z całości. Więc przerwa między paleniem musi wynosić nie mniej niż 5 minut, a jak się przegapi napełnienie baterii w ładowarce.... To człowiek jest zły.

         Produkt jest tylko i wyłącznie dla dorosłych, bo bez dowodu osobistego nie kupisz nawet, jak masz 50 lat.

         Cenowo? Luksusu nie ma, bo wychodzi mniej więcej tyle samo co przy paleniu tradycyjnym. Owszem w promocji wkłady są odrobinę tańsze niż te papierosy, które ja paliłam ( 1 zł), ale tę różnicę póki co przekładam na zakup samego urządzenia. Trochę ono też kosztuję, ale jak dla mnie warto. Nie ma porannego kaszlu, nie ma innych niesympatycznych objawów nikotynowych a smak pozostał. Wiem, wiem ...lepiej rzucić, ale ja to chyba zwyczajnie lubię.

Tagi: heets Iqos
16:46, 45gogula
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 08 października 2018

                       Gdzie byłam gdy mnie nie było? Oczywiście pierwsze i najważniejsze co mogłabym napisać to fakt, że bywałam w różnych placówkach medycznych w Polsce a przynajmniej w trzech różnych miastach. Ale nie o tym chciałam.

         Poddałam się relaksowi w towarzystwie puzzli. Nie chciało mi się nic wyplatać z papieru, nie chciało mi się przerabiać rajstop na kwiaty, ani quillingować. Ukojenie znalazłam właśnie w tych malutkich tekturowych klockach.

                     W ten sposób moja prywatna galeria wzbogaciła się o 5 nowych prac , z których 2 składają się z 2000 elementów a pozostałe z 3000. Na większe prace nie znalazłabym miejsca chociaż puzzle od 4 tys. elementów wzwyż bardzo kuszą. Muszę powiedzieć, że okazało się, iż nie tylko ja lubię puzzle. Przy kompletowaniu jednego z obrazków wydatnie pomagała mi moja B. i wydaję się, że jeszcze trochę i złapałaby bakcyla.

            Zresztą jedną z układanek dostałam właśnie od niej, gdy zobaczyła, jak mnie to wciąga. Przy innych swój udział miał mój pies !!! No oczywiście, że nie układał, chociaż puzzle lubi ....głównie zjadać. Prawie w każdym z obrazków brakuje jednego klocka.

            Chociażbym nie wiem jak pilnowała, to jednego zawsze skubnie, no chyba, że to jakieś fatum, że prawie za każdym razem kupowałam pudełko bez jednego klocka, co wydaje się dość niepojęte.

             I tylko jedna osoba nie może przeboleć po co ja to robię, po co wydaję pieniądze i ślęczę nad czymś z czego nie ma pożytku?Ehhhh....


17:46, 45gogula
Link Komentarze (7) »
sobota, 06 października 2018

                      46/13, bo właśnie tyle wyszło z moich obliczeń. W zasadzie powinnam napisać zgodnie z aktualnie panującym trendem, że to 46+. Dodawane są te " +" do różnych , czasem dziwnych produktów i tylko szkoda, że nie zawsze albo też nie dla wszystkich okazują się to "plusy dodatnie". Ja jednak śmiało mogę do swojej liczby dodać plusa, bo że 46 to na 100% wiem, ale pamięć, jaka jest , każdy wie.

         Przechodząc zaś do wyjaśnienia tej matematyki ...ostatnio konkretnie o książkach pisałam 01.09.ubr., czyli troszkę ponad 13 miesięcy temu. Od tamtego czasu przeczytałam nie mniej niż 46 książek. Podliczając swoje osiągnięcia , stwierdziłam: "myślałam, iż będzie tego więcej". Moja B. skwitowała to krótko- powiedz,  to tym, którzy wcale nie czytają. Niby racja, bo to ponad 3 książki na miesiąc, a to już robi wrażenie.

         Uspokajam. Nie mam zamiaru opisywać tego co przeczytałam, chociaż byłoby o czym pisać przez kolejne 13 miesięcy:)) Ale co nie bądź napiszę.

         Skończyłam cykl o policjantach z Lipowa autorstwa Katarzyny Puzyńskiej ( 4 tomy). Całość godna polecenia .

          Z wartych przeczytania w mojej ocenie są książki Wojciecha Chmielarza : 5 tomów o komisarzu Mortce, 2 - cykl gliwicki i najbardziej interesująca powieść "Żmijowisko".

          Kiedyś pisałam, że polscy wydawcy powieści J.L.Horsta o komisarzu Wistingu wydają "od ....strony", ale doszli już do początku , więc po przeczytaniu wcześniej tomów 7,8,9 .... przyszła kolej na 6 pierwszych. Lubię kryminały norweskie a te fajnie się czyta, więc też na plus.

          Dla odmiany skusiłam się kiedyś na 1. część cyklu Joanny Jax "Zemsta i przebaczenie" i potem nie było już "zmiłuj" poszły wszystkie, bo tak fajnej powieści obyczajowej dawno nie trafiłam. Gorąco polecam każdemu kto lubi książki obyczajowe i nie straszne mu mroczne czasy II wojny światowej. Rewelacyjna lektura i to nie jest tylko moje zdanie. Podobne odczucia miały : moja B. i moja siostra.

          Z pozycji godnych odnotowania dorzucam "Na skraju załamania" B.A. Paris - podobnie dobry thriller psychologiczny, jak ten "Za zamkniętymi drzwiami".

          A poza tym skończyłam dwie serie R. Mroza (+4) , Alex Kava z serią o Meggi O`Dell (+11) i trochę innych pojedynczy pozycji mniej lub bardziej rozczarowujących w mojej ocenie.

14:05, 45gogula
Link Komentarze (4) »
piątek, 05 października 2018

                  Muszę się przyznać, że kilka razy zbierałam się do powrotu na blog. Zawsze jednak dochodziłam do wniosku, że okoliczności są takie, iż -chcąc nie chcąc- nie potrafiłabym pomijać opisywania sytuacji rodzinnej, tej która była tak absorbująca i tak przykra jednocześnie.

         I w zasadzie niewiele się zmieniło, a nie chciałabym obciążać otoczenia takimi przeżyciami. Z drugiej strony rozmyślałam czy może jednak nie powinnam opisać sytuacji, przeżyć, emocji. Bo to przecież też życie. Bo właśnie to było moim udziałem. Z drugiej strony nachodzą mnie wątpliwości, że może takie wpisy kogoś bardzo zdołują, albo chociażby wpędzą w pesymizm. Nie można przecież wykluczyć że jeden czy drugi wpis przeczyta osoba również chora i zbytnio weźmie to do siebie, uzna za osobistą perspektywę, czego osobiście byłam świadkiem przebywając w placówkach medycznych .

         Tak więc ...cóż miałabym pisać , oprócz tego, że nadal dużo czytam wieczorami, że zarzuciłam swoje robótki z wikliny, rajstop czy papierków, że oddech i spokój znalazłam w układaniu puzzli ?

        Mogłabym dodać co najwyżej, że udało się zaliczyć krótkie wakacje. Nad polskim morzem byłyśmy z B. oraz z moją siostrą, która - no właśnie, aż ciśnie się do wpisu wzmianka, że siostra oficjalnie powiedziała, że "pojechała się pożegnać z ukochaną plażą". Nawet gdybym pisała, że zmieniłam samochód, to też ( chociaż moja pasja do nowości i gadżetów jest silna) musiałabym wpleść historię siostry, bo to był mocny, wręcz przeważający impuls w wymianie auta.

        No nie da się ominąć TEGO tematu. Tak więc...jeszcze myślę, czy i co pisać . Blog bowiem miał być o gadżetach i facetach a niewiele z tych planów wyszło.

20:30, 45gogula
Link Komentarze (2) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 91