Rozważania różne współczesnej kobiety- daleko od mody, kuchni i jakiejkolwiek diety. Plotki o facetach, sporcie, autach i gadżetach.
Kategorie: Wszystkie | dla pełnoletnich | motoryzacja | sport | zdrowie
RSS
wtorek, 15 stycznia 2019

                Powiem tak...no to się u mnie porobiło. Nawet nie u mnie, ale bardzo mnie to dotyczy w sumie.

         Sporo czasu spędzam przy komputerze, w internecie, ale nawet nie miałam dotychczas okazji żeby się zebrać i napisać. Zarobiona jestem. Ale od początku.

         Kolejny raz mój syn się rozchorował. Znowu mocny katar, znowu zawalone drogi oddechowe. Chwilę wcześniej zapalenie spojówek. To kolejny raz w krótkim czasie i zagroziłam, że jak sam w końcu nie pójdzie do lekarza, to narobię mu wstydu i siłą go zaciągnę i będzie obciach, że 24 latek z mamusią do lekarza chodzi. Poszedł sam, gdy już mu żołądek odmówił posłuszeństwa w przyjmowaniu jakichś ogólnodostępnych środków medycznych. Lekarz zajął się nim kompleksowo i troskliwie. Okazało się po zrobieniu wszelkich badań, niektórych dwukrotnie, że cierpi na ostrą nietolerancję pokarmową a dodatkowo rozwinęło się zakażenie bakteryjne. Bo każdy podobno ma helicobakter, ale nie każdemu dokucza. No i teraz tak...Syn wrócił do domu, bo on sam nie wie jak ma ogarnąć jedzenie. Nietolerancja glutenu, laktozy, kazeiny, jaj, części zbóż. Tak więc lektura wszelkich artykułów, sugestii , forum co z czym, jak i dlaczego. Gonitwa po sklepach w wybieraniu produktów które "mogą być". Wiadomo, początki są trudne. Za chwilę będzie już temat ogarnięty, ale teraz nie do końca tak jest. Zwłaszcza, że stosowne produkty w moim mieście są niedostępne, ale kilka kilometrów ode mnie jest już francuski market, gdzie wybór jako taki jest. A przynajmniej można kupić specjalną mąkę, chleb, czy olej kokosowy i mleko roślinne. No, okej podstawowe typu mleko roślinne i jakieś płatki są, ale nic więcej. W każdym razie zajęcie nie tyle fizyczne a mentalne mam.

       Była też u mnie moja B. I zrobiło się rodzinnie. To znaczy wtedy, gdy młody czuł się lepiej to w trójkę graliśmy sobie np. w kości. A gdy on szedł spać to my albo oglądałyśmy jakiś film, albo ...razem się dokształcałyśmy w diecie bezmlecznej, bezbiałkowej i bezmącznej. Fajnie być razem nawet jeśli tylko w takim zakresie. Ale spokojnie zafundowałam B. również spacer po parku w zimowych i świątecznych okolicznościach. Ogólnie było bardzo sympatycznie i pysznie jak zawsze.

12:39, 45gogula
Link Komentarze (5) »
piątek, 04 stycznia 2019

               Do opisania dzisiejszego gadżetu zainspirował mnie poprzedni wpis zaprzyjaźnionej blogowiczki, dotyczący chęci posiadania automatu do kawy.

               Moja kuchnia jest tak "ogromna", tak wielka, że w porywach osiąga wymiary 2,20 na 2,20 m. Więc odliczając powierzchnie, którą zajmują sprzęty niezbędne typu lodówka, kuchnia, czy zlewozmywak naprawdę niewiele zostaje. Tak miejsca na szafkach, jak też w szafkach. Należę do ( jak się okazuje) nielicznego grona osób, które lubią mieć wszystko na wierzchu, pod ręką, nawet za cenę stworzenia pomieszczenia klaustrofobicznego.

               Dawno, dawno temu , no może jakieś 6-8 lat temu, miałam w kuchni, na blacie m.in. kuchenkę mikrofalową, czajnik, toster i ekspres do kawy. Nie licząc innych drobnych dodatków. I wszystko się zmieściło. I już przechodzę do istoty wpisu.

               Ekspres do kawy to była naprawdę solidna maszyna włoskiej firmy, w pełni zautomatyzowana i robiąca "cuda na kiju" . Zachwyt tym sprzętem, jak wieloma innymi, minął. Nie dlatego, że ja się wyeksploatowałam, ale po zliczeniu wszystkich za i przeciw okazało się, że to się zwyczajnie nie opłaca dla jednej osoby. No bo chociaż kawa była super , zwłaszcza, że ziarna można było dokupić naprawdę wysokiej jakości w ulubionym smaku, zapachu. Wszystko można też było sobie dostosować, ale... Po włączeniu ekspres musiał się podgrzać, potem płukanie dysz, dopiero wówczas mielenie kawy i parzenie- o ile nie zapomniało się napełnić zbiornika na wodę. A kawa z mlekiem? No jeszcze więcej zachodu przed i potem. Minimalny czas oszczędzania energii był wówczas 5 minut. Po tym czasie ekspres się wyłączał.  Dlatego też znalazł nowego właściciela.

              Ale wspomnienie kawy ze spienionym mlekiem ciągle we mnie siedziało. Żaden ręczny spieniacz nie dawał efektu. Automatyczny spieniacz? No niby można, ale ja wybrałam ekspres na kapsułki - w promocji można było kupić w cenie spieniacza. Kupiłam właśnie w promocji o taki - Bosh Tassimo.

                   Fakt, kawa jest dość droga w przeliczeniu na filiżankę(kubek), bo ok.1,80-2,00 zł ,ale jeśli ktoś lubi kawę z mlekiem to zdecydowanie mmmmniam. Ustrojstwo malutkie , proste w obsłudze jak budowa cepa, kawę robi błyskawicznie i w porównaniu do poprzedniego ekspresu ta kawa jest gorąca a nie tylko mocno ciepła.Do tego chwilę po zrobieniu samo się wyłacza nie marnując wiele prądu.

              Nie pijam wielu kaw dzielnie, w tym ostatnio tylko 1x z mlekiem, więc wypływ gotówki na kapsułki nie wyciska mi łez z oczu. Aktualnie wybór smaków, rodzajów napojów jest bardzo duży. Od zwykłych po bardziej ekskluzywne, młodemu zasmakowały mleczne czekolady- fajne są nie powiem. Mam nadzieję, że nie spotka mnie nieprzyjemność z powodu tego, że używam urządzenia niezgodnie z zasadami, ale cóż poradzić, gdy najbardziej zasmakowała mi kawa śniadaniowa (poranna) którą pijam po południu.

19:48, 45gogula
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 31 grudnia 2018

                  No to koniec, koniec 2018 roku. Jak to już pisałam, moja B. zawsze w tym okresie zastanawia się, z czego ludzie cieszą się na koniec roku, że są starsi...? Zawsze odpowiadam, że może zwyczajnie cieszą się, że dożyli? Teraz ma to swoją wymowę dodatkową - przynajmniej u mnie.

        Nie będę robiła podsumowania, bo w zasadzie od czasu powrotu do pisania tutaj takie podsumowanie w zasadzie robiłam. Było tragicznie, bardzo źle, źle, ale przecież były też rzeczy, sprawy, okoliczności które były pozytywne i bardzo pozytywne. I o jednych i o drugich pamiętam, ale z nadzieją patrzę w przód.

             Dla wszystkich czytających i zaglądających złożę krótkie życzenia zasłyszane, ale takie proste i pełne treści, pod którymi w pełni się podpisuję.

                Kochani życzę Wam wszystkim aby  rok 2019 był dla Was zwyczajnie normalny, normalnie dobry, szczęśliwy, zdrowy. A jeśli się zdarzy coś więcej pozytywnego to będzie taki super bonus.

         Ja postanowień na 2019 rok nie czynie bo i tak nie ma sensu. Jak powiedział to ktoś już wcześniej....człowiek nie wie ile będzie żył, siłą rzeczy nie może zatem określić kiedy  wypada "kryzys wieku średniego", więc trzeba żyć ( w sensie pozytywnym) każdego roku jakby to właśnie wtedy ten kryzys był.:)))))

13:52, 45gogula
Link Komentarze (4) »
sobota, 29 grudnia 2018

                       Chciałoby się napisać- Pani Małgorzato, szybciej poproszę. I wcale nie jestem na etapie, żeby rozmawiać ze sobą, chociaż...

       U mnie funkcjonuje taki dowcip/sarkazm/złośliwość : czemu gadasz sam ze sobą? Bo lubię czasami porozmawiać z kimś inteligentnym.:)))

       Natomiast moje ponaglenie nieśmiało mogłabym skierować do Małgorzaty Rogali, bo właśnie rozpoczynam 5.tom śledztw Tomczyka i Górskiej a szósty jest dopiero w zapowiedziach- przynajmniej w mojej "księgarni". No i co ja będę potem robić? I przy tej okazji małe sprostowanie...akcje dzieją się w różnych dzielnicach Warszawy, jednak szczegółowość tras dojazdu nadal mnie zdumiewa. Doszłam nawet do wniosku, że to specjalnie żeby człowiek pomyślał: a może pojechać i sprawdzić czy to tak naprawdę drogi prowadzą? W każdym razie poza zagadkami, poza wartką akcją, kompatybilnością wątków, akurat to jeszcze zwróciło moją uwagę. Ale dość już o czytaniu.

        Tak za mną chodzi natomiast, żeby ze wstydem pochwalić się swoim osiągnięciem. Brzmi jak oksymoron, ale już wyjaśniam. Ze wstydem, bo jednak w wieku 50 lat nie ma się czym chwalić, ale skoro wyszło dobrze, to pochwalić się można.

         Nigdy nie byłam fanką zajęć kuchennych - uważałam że z wzajemnością. Nie będę ukrywać, że od czasu poznania mojej B. - która w kuchni potrafi wyprawiać cuda (również w sensie gotowania) moje nastawienie zaczęło się zmieniać. Okazało się przy tym, że potrafię. Owszem obiady, owszem jakieś proste sałatki, ale... żeby nie było. Teraz już nawet kopytka czy pierogi nie są mi, aż tak bardzo straszne. Na święta postanowiłam zaś zrobić makowiec japoński. Pewnie w Japonii tak znają to ciasto tak, jak w Moskwie ruskie pierogi a w Kijowie barszcz. No nic. Powiedziałam i zabrałam się do roboty, ale ...uznałam, że dobrze żeby był na kruchym cieście. Hmmm...na cieście? kruchym?  No i w wieku lat 50 po raz pierwszy w życiu zagniotłam kruche ciasto, zrobiłam makowiec, który był tak dobry, tak dobry, że znikł w szaleńczym tempie. Ufff. No więc chyba zaczynam "dorastać".

         I jeszcze jedna dygresja z ostatnich dni. Ostatnio oglądaliśmy z młodym film "Patch Adams" - biograficzny obraz z główną rolą Robina Williamsa. Ja ten film oglądałam już ze 2-3 razy wcześniej ale powiem, że teraz całkiem inaczej się go oglądało - z wiekiem zmienia się perspektywa. A o czym chciałam? Pod koniec jest scena, w której główny bohater rozmawia z Bogiem. Nie pamiętałam tego monologu, ale naprawdę dał do myślenia, gdy go słuchałam. Dodam, że wymowa nie tyle kwestionująca istnienie Boga, ale kwestionująca jego decyzje , pojedyncze chociaż istotne dla nas. Naprawdę zmiana kodu coś we mnie chyba zmienia. Nie będę jednak tego nazywać po imieniu:)).

16:37, 45gogula
Link Komentarze (6) »
czwartek, 27 grudnia 2018

                      Sporo osób robi rozliczenia ze świętami, zrobię i ja. Mało świąteczne były te święta u mnie, więc może to nawet dobrze.

        Przedświąteczna niedziela okazała się być najładniejszym dniem całego cyklu - mając na uwadze panującą pogodę . Sucho, ciepło, momentami nawet słonecznie. Ten dzień poświęciłam na objazd cmentarzy. Nie minęłoby mnie to, więc wolałam zrobić to wtedy, kiedy mnie pasowało a przy okazji- aura nie przeszkadzała.

       Potem Wigilia. To szczególny dzień dla mnie . Nastąpiła zapowiadana "zmiana kodu na 5 z przodu"... Uffff.... Najpierw rozpakowałam jeden z upominków, które otrzymałam już wcześniej od mojej B. z obietnicą otwarcia w dniu urodzin. Szczerze się uśmiechnęłam. Raz, że upominek super jej się udał- jak zawsze zresztą, a dwa, że taki ekstra pozytywny był jego przekaz. No trudno się nie zgodzić z tym przesłaniem.

        Poprawiło mi to humor i z samego rana i na długo. Oczywiście syn złożył mi życzenia, życzenia złożyli szwagier i moje kuzynki, w tym jedna, od której w życiu bym się tego nie spodziewała. No i tylko jedna osoba zapomniała o mojej rocznicy, a przypomniała jej o tym druga kuzynka, która z życzeniami przyszła osobiście (ta wcześniejsza życzenia przysłała SMS-em, ale to i tak dziwne było z jej strony). No cóż , jak zawsze ...

       Potem ostatnie zajęcia, przygotowania i kolacja wigilijna, która wywołała u mnie mieszane uczucia, ale nie będę smęcić. Okazało się też, że byłam grzeczną dziewczynką i jeszcze coś tam pod choinką się dla mnie znalazło. Jak ułożę, to pokażę, ale trochę się raczej zejdzie, bo przecież zostały do ułożenia jeszcze te od mojej B.

       No i kolejne dni, które upłynęły mi raczej leniwie. Ot takie dwie niedziele się zeszły do kupy. Niewiele robiłam, ale też się nie nudziłam. Inteligentni ludzie się nie nudzą:)))) I tak ku poleceniu napiszę (rozwinę sygnalizowany wcześniej temat), że jestem w trakcie czytania serii kryminalnej Małgorzaty Rogali o komisarzu Tomczyku i aspirant Górskiej z Wydziału Zabójstw KSP. Pochłaniam teraz IV tom, w krótkim czasie. Zagadki ciekawe, czyta się dobrze, może nie tak klimatyczne jak seria K. Puzyńskiej, ale równie godne polecenia. Oczywiście jeśli ktoś lubi tego typu kryminały z przewidywalną warstwą obyczajową. Jedno co mnie zastanawia, to to ...po co autorka tak wnikliwie opisuje ulice Warszawy? Normalnie jeszcze jeden tom i (wg mnie) warszawski Gocław z jego topografią będę miała w małym palcu. A może i inne dzielnice? Nie, Gocław dość mocno jest pozycjonowany. Spoko, wcale mi to nie przeszkadza, ale ta maniera jest zauważalna,jak dla mnie.

20:44, 45gogula
Link Komentarze (11) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 90