Rozważania różne współczesnej kobiety- daleko od mody, kuchni i jakiejkolwiek diety. Plotki o facetach, sporcie, autach i gadżetach.
Blog > Komentarze do wpisu

Śmieszne sny

                Kiedyś pisywałam już o moich snach. za zwyczaj były to bajdurzenia w typie takich co to się człowiek zmęczy, podenerwuje i budzi się umęczony, spocony i zdezorientowany. Był czas kiedy te koszmary odpuściły, ale w zamina nic innego się nie śniło. Zasada jest taka, że przeważnie jestem na tyle zmęczona, że gdy zasypiam to na tzw. kamień i nie ma szans żeby cokolwiek mnie zaniepokoiło. Niestety...czy to pełnia księżyca, czy może szaleństwo hormonów, ale pojawiają się cykle ze snami. Nie bywają one póki co jakieś straszne, przerażające czy męczące, ale są czasami lepsze czasami gorsze. Dlaczego o tym pisze w tym przydługim wstępie? No bo ostatnio kilka nocy z rzędu miałam znowu senne przygody, ale bardzo innego rodzaju.

       Coś mi się śniło z moją B. w roli głównej. Ale żeby nie było, to nie były TAAAAKIE sny, co to się niektórym mogłoby wydawać. Niby nie wiem co dokładnie mi się śniło, ale gdyby to były TAAAAAKIE sny to raczej bym wiedziała. No więc coś mi się tam śni i na koniec moja B. rzuca jakieś hasło z cyklu "co ślepemu po oczach" czy temu podobne ( konkretnie też nie przytoczę), w każdym razie budzi mnie mój głośny śmiech.

       No serio? Śmiech? Wiem, że czasami człowiek potrafi tak chrapnąć, krzyknąć, zakasłać, że sam się budzi, ale że śmiech? No fakt, obie z B. należymy do śmieszków, śmiejemy się dużo i szczerze, ale nigdy nie miałam tak, żeby to śmiech mnie budził. Żeby nie było- nie narzekam, wszak lepszy śmiech, niż jakieś inne bardziej niepożądane czy wręcz makabryczne doznania, ale na tyle mnie to zdziwiło, że musiałam się tutaj faktem tym podzielić.

       A poza tym? Bez zmian. Trochę czytam, odpakowałam kolejne puzzle, trochę gotuję i trochę się martwię o Młodego, bo objawy, które go męczą od miesiąca wcale prawie nie przechodzą. Przed nim kolejne badania. Trochę niepokoi mnie też fakt, że z uwagi na te dolegliwości musiał odpuścić studia. Czy zdoła nadrobić? Chciałabym, ale z drugiej strony zdrowie ważniejsze, tyle że z trzeciej strony to sama końcówka i gdyby teraz miał zrobić przerwę, to wydaje mi się, że trudniej będzie wrócić. Ale są rzeczy ważne i ważniejsze.

niedziela, 27 stycznia 2019, 45gogula

Polecane wpisy

  • No to się porobiło

    Powiem tak...no to się u mnie porobiło. Nawet nie u mnie, ale bardzo mnie to dotyczy w sumie. Sporo czasu spędzam przy komputerze, w internecie, ale nawet nie

  • Ekspresowo

    Do opisania dzisiejszego gadżetu zainspirował mnie poprzedni wpis zaprzyjaźnionej blogowiczki, dotyczący chęci posiadania automatu do kawy. Moja kuchnia jest t

  • No to koniec

    No to koniec, koniec 2018 roku. Jak to już pisałam, moja B. zawsze w tym okresie zastanawia się, z czego ludzie cieszą się na koniec roku, że są starsi...? Zaws

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2019/01/27 11:18:29
...chciałabym się obudzić ze śmiechem...lepsze to niż walenie serducha po koszmarze:/...pozdrawiam:)
-
2019/01/27 16:09:46
Jestem mistrzem snów! Śni mi się zawsze, dużo i kolorowo. Dosłownie wszystko, jak całe filmy. Mało tego, mam sny w odcinkach - za każdym razem śni się kolejna część czegoś, co zaczęło się wcześniej. Potrzebuję urządzenia, które by mi pomogło to nagrywać wprost z mojej głowy, jestem pewna, że zrobiłabym karierę jako scenarzystka, Oscar gwarantowany ;-) Póki co, zapominam niestety :-(
-
2019/01/27 17:44:45
Samych takich snow Ci zycze, smiech to zdrowie... :)
-
2019/01/27 20:41:42
Jak najwięcej śmiechu w życiu, na jawie i we śnie:)))
-
2019/03/01 10:27:35
Blox się zwija, napisałam coś takiego, może się przyda?
cytrynowy.blox.pl/2019/03/JAK-SIE-PRZENIESC-Z-BLOXA-NA-BLOGSPOTA.html
-
2019/03/01 20:28:47
Gosiu, gdzie będziesz jak się blox zwinie? Odezwij się kochana, buziaki:)))