Rozważania różne współczesnej kobiety- daleko od mody, kuchni i jakiejkolwiek diety. Plotki o facetach, sporcie, autach i gadżetach.
Blog > Komentarze do wpisu

No to się porobiło

                Powiem tak...no to się u mnie porobiło. Nawet nie u mnie, ale bardzo mnie to dotyczy w sumie.

         Sporo czasu spędzam przy komputerze, w internecie, ale nawet nie miałam dotychczas okazji żeby się zebrać i napisać. Zarobiona jestem. Ale od początku.

         Kolejny raz mój syn się rozchorował. Znowu mocny katar, znowu zawalone drogi oddechowe. Chwilę wcześniej zapalenie spojówek. To kolejny raz w krótkim czasie i zagroziłam, że jak sam w końcu nie pójdzie do lekarza, to narobię mu wstydu i siłą go zaciągnę i będzie obciach, że 24 latek z mamusią do lekarza chodzi. Poszedł sam, gdy już mu żołądek odmówił posłuszeństwa w przyjmowaniu jakichś ogólnodostępnych środków medycznych. Lekarz zajął się nim kompleksowo i troskliwie. Okazało się po zrobieniu wszelkich badań, niektórych dwukrotnie, że cierpi na ostrą nietolerancję pokarmową a dodatkowo rozwinęło się zakażenie bakteryjne. Bo każdy podobno ma helicobakter, ale nie każdemu dokucza. No i teraz tak...Syn wrócił do domu, bo on sam nie wie jak ma ogarnąć jedzenie. Nietolerancja glutenu, laktozy, kazeiny, jaj, części zbóż. Tak więc lektura wszelkich artykułów, sugestii , forum co z czym, jak i dlaczego. Gonitwa po sklepach w wybieraniu produktów które "mogą być". Wiadomo, początki są trudne. Za chwilę będzie już temat ogarnięty, ale teraz nie do końca tak jest. Zwłaszcza, że stosowne produkty w moim mieście są niedostępne, ale kilka kilometrów ode mnie jest już francuski market, gdzie wybór jako taki jest. A przynajmniej można kupić specjalną mąkę, chleb, czy olej kokosowy i mleko roślinne. No, okej podstawowe typu mleko roślinne i jakieś płatki są, ale nic więcej. W każdym razie zajęcie nie tyle fizyczne a mentalne mam.

       Była też u mnie moja B. I zrobiło się rodzinnie. To znaczy wtedy, gdy młody czuł się lepiej to w trójkę graliśmy sobie np. w kości. A gdy on szedł spać to my albo oglądałyśmy jakiś film, albo ...razem się dokształcałyśmy w diecie bezmlecznej, bezbiałkowej i bezmącznej. Fajnie być razem nawet jeśli tylko w takim zakresie. Ale spokojnie zafundowałam B. również spacer po parku w zimowych i świątecznych okolicznościach. Ogólnie było bardzo sympatycznie i pysznie jak zawsze.

wtorek, 15 stycznia 2019, 45gogula

Polecane wpisy

  • Dylematy

    No to się doczekaliśmy- blox się zamyka. To chyba jakaś odpowiedź na moje dylematy. Pisać czy nie pisać? Okazuje się, że rozwiązanie przyszło samo. Na dzień dzi

  • Śmieszne sny

    Kiedyś pisywałam już o moich snach. za zwyczaj były to bajdurzenia w typie takich co to się człowiek zmęczy, podenerwuje i budzi się umęczony, spocony i zdezori

  • No to koniec

    No to koniec, koniec 2018 roku. Jak to już pisałam, moja B. zawsze w tym okresie zastanawia się, z czego ludzie cieszą się na koniec roku, że są starsi...? Zaws

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2019/01/15 13:19:36
Myślałem że coś konkretnego się porobiło
-
2019/01/15 16:05:59
No to będziesz dokładnie wyedukowana w kwestii diety specjalnej.
-
2019/01/15 16:26:23
Och ten gluten, dobrze, że ja takich problemów nie mam.
-
2019/01/15 18:04:24
Ale za to mam inne...
-
2019/01/19 13:05:16
To naprawdę dziwne, że ta nietolerancja wyszła tak późno...
-
2019/01/21 21:41:30
No podszkoliłam się trochę , to fakt. Drugi to taki, że chyba w życiu nie spędziłam tyle czasu w kuchni co przez ostatnie 2 tygodnie. Pół biedy byłoby, gdyby to była "pojedyncza" nietolerancja , ale tych produktów jednak sporo więc "się porobiło". Jako dziecko syn był na mleku specjalnie modyfikowanym, więc gdzieś już w historii coś się działo, potem spokój, z czasem może i coś dawało znaki, ale delikatnie, niezauważalnie i nie dostrzegaliśmy związku, a teraz odnowiło się. Tak to rozumiem.
-
2019/01/22 17:57:42
Moje młodsze dziecko zmagało się z celiakią a ja przy nim. W czasie, kiedy były puste półki jedynie octem zapełnione... Umierałam z przerażenia, że nie będę miała co mu dać jeść. Nie było produktów spożywczych dla niego, wiedza żadna. Koszmar. Teraz jest moda na żywność bezglutenową, towaru najróżniejszego mnóstwo, łatwiej przeżyć. I wiedzę jest skąd czerpać. Początki trudne, ale potem dacie radę:)