Rozważania różne współczesnej kobiety- daleko od mody, kuchni i jakiejkolwiek diety. Plotki o facetach, sporcie, autach i gadżetach.
Blog > Komentarze do wpisu

Trzydziesta pierwsza jest trzydziestą.

                          Dla odmiany, żeby się nie nudziło z tym czytaniem moich "przemyśleń" zacznę od tego, co zwykle kończyło wpis. Jednocześnie będzie to wyjaśnieniem tytułu dzisiejszego wpisu.

30.

        Nadal zbieram punkty czytelnicze, nawet kiedy jestem bardzo zmęczona po pracach fizycznych i słownych przepychankach z mamusią. Zdecydowanie słusznym okazał się jeden z komentarzy pod wcześniejszym postem. Jeśli chodzi o Katarzynę Puzyńską, to najlepsze przede mną. Już teraz mogę to powiedzieć, bo czytam część czwartą, ale że jest na tapecie, to teraz odnotuję zaliczenie cz.3 czyli "Trzydziesta pierwsza". Jak się okazało to 30 pozycja w tym roku. Szkoda, że nie udało się tego zgrać lepiej, ale nie mogłam się przerzucić na jedną inną pozycję. Przymus czytania Puzyńskiej. Świetnie mi się czyta. Już się przyzwyczaiłam, że tak do połowy trzeba być uważnym, bo książki są mocno rozbiegane między wątkami i postaciami, ale potem.... Jak to się cudownie zbiega, wyjaśnia , rozwiązuje i co do mnie wręcz niepodobne- zaskakuje. Jak do tej pory w żadnej z książek nie udało mi się przed czasem znaleźć sprawcy, chociaż coraz bardziej się zbliżam. W cz.3 bardzo zawęziłam krąg, ale i tak nie trafiłam. Nie poddaję się jednak .

       A teraz wracamy do życia codziennego a nie fikcji literackiej. Od dawna miałam problemy z uszami. Kiedyś coś nawet na ten temat wspomniałam, że nieodzownie problem z uchem wiąże się z nadejściem TYCH dni. Ale tym razem zdecydowanie nie mogłam powiązać obu zdarzeń ze sobą, zbyt duża rozbieżność czasowa. Jednakże zawsze przechodziło, to myślałam, że samo przyszło- samo pójdzie. I trochę się zeszło z udaniem do lekarza, aż do momentu, kiedy zrobiło się bardziej niż niekomfortowo, upierdliwie "przeszkadzająco" i wreszcie bardzo "boląco". Odstałam swoje w kolejce do laryngologa ( prywatnie) i wyszłam z diagnozą - stan zapalny, na szczęście ucha zewnętrznego. Póki co bez antybiotyku, ale nadal cierpię znosząc kurację. Ucho ma czas do piątku, jak nie to... mają być zastosowane środki drastyczniejsze. Mam nadzieję, że nie skończę jak Van Gogh, a jedynie z ew. antybiotykiem.

      I jakżeby inaczej - wzmianka o mamusi. No bo tak wg niej " za poważną robotę się nie biorę, nic mi się nie chce robić, tylko albo gdzieś ciągle jeżdżę ???!!!! (ciągle?) albo plotę te swoje kwiatki, a to nawet ładne nie jest!!! I w zasadzie to po co ja to robię?" .

       To ja się pochwalę, że największe wzięcie mają moje prace wzorowane na strelicjach królewskich, robię je zbliżone do oryginału - wcześniej demonstrowałam- albo bardziej abstrakcyjne z innym dodatkiem kolorystycznym, jak te tutaj....

              Robię też, jak zawsze, coś co trudno sklasyfikować, ale chyba nie są tak złe jak mówi mamusia.


środa, 23 sierpnia 2017, 45gogula

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2017/08/24 09:14:24
Ha! Jeśli chodzi o Puzynska, to nadal twierdzę, że najlepsze jeszcze przed Tobą.
-
2017/08/24 16:56:58
aga-joz : chyba zaczynam Ci wierzyć , bo 3. była super, teraz kolejną czytam i czytam i mogłabym się nie odrywać od lektury, tak miałam z Camillą Lackberg, ale i ogólnie analogie budowy powieści widać, bardzo podobny schemat moim zdaniem;
-
2017/08/24 21:04:16
o książkach to się Bożenka ne wypowie, bo kobietki to tylko na blogach czytuje, w książkach nie za bardzo ;)
Ale dłubanki-oplatanki bardzo ładne. :)
-
2017/08/25 10:44:55
Moja mama potrafi,ale do twojej to jej hoho,albo i dalej. Współczuję.
Mnie się prace podobają bardzo :))
-
2017/08/25 10:56:23
Fioleciki cudne!:-) To jest coś jak taki kwiatek przy drogach rosnący, nazywa się bodziszek łąkowy. U mnie tego pełno w rowach. Ale może na czymś innym się wzorowałaś, nie wiem. Starsi ludzie potrafią, ho,ho! Na szczęście ja nie miałam aż takich problemów. Czytanie po takich scysjach jest wskazane dla zdrowia psychicznego:-)
-
2017/08/25 23:21:22
Kochana, z uszami nie ma żartów. Parę lat temu poznaliśmy przemiłego chłopaka, który na "śrubę" w głowie, bo zaniedbał zapalenie ucha i teraz w tę "śrubę" wkręca aparat słuchowy. Także ten...
No dobrze, wiadomo, że "de gustibus ..." i takie tam, ale dla ustalenia maminych kryteriów estetycznych: co jest ładne zdaniem Twojej mamy? No bo jeśli Twoje kwiatki nie są,to co jest?
-
2017/08/26 09:58:58
Bożenko - czytaj nas na blogach, czytaj książki jakie chcesz, wolność Pani kochana:-)
kuro.d - mam wrażenie, że ta moja cierpliwość ją nakręcała, ale ostatnio kiedy zaczęłam ćwiczyć asertywność jest lepiej, dostrzegam drobne zmiany;
kolewoczy- czytanie to relaks, pasja i rozwój więc nie przestaję , fakt obawiam się co będzie dalej bo z upływem lat, mimo drobnych zmian (j.w.) , nie będzie raczej lepiej;
foch.pl - co jest ładne dla mojej mamy? równo, dokładnie na 220%, klasycznie, klasycznie i sama nie wiem... zdecydowanie ładne jest wszystko to co nie dotyczy mnie i moich prac;
a wszystkim Wam razem dziękuję za pozytywne oceny moich robótek:)