Rozważania różne współczesnej kobiety- daleko od mody, kuchni i jakiejkolwiek diety. Plotki o facetach, sporcie, autach i gadżetach.
Blog > Komentarze do wpisu

Robotnicy wszystkich fachów

                   Ostatnio było u mnie pracowicie, w różnych aspektach życia. Fach w ręku mam , więc murarz-tynkarz, ogrodnik, artysta a po wszystkim ...pacjent.

      Ale po kolei.

      Skończyły się upały i nastała pogoda bardziej jesienna. Tak więc trzeba było trochę podziałać w ogrodzie. Wykopywanie chwastów , przynajmniej części i siewek topoli, którymi nieodmiennie "obdarowuje" nas sąsiadka. Ona jest nie reformowalna, podobnie jak moja mamusia a w końcu ja dostaję po przysłowiowych uszach, że nie zaczęłam się sądzić o tę topolę, żeby ją usunąć. Nic to, że rodzice, gdy się budowali to topola już była i przez 50 lat się nie sądzili, teraz ja to powinnam zrobić. Nie lubię się podejmować rzeczy niepewnych a do tego kosztownych. No więc szpadel, noga i dawaj co większe egzemplarze, pod nóż. A noga, jak to noga, potrafi się obsunąć po ostrej krawędzi szpadla i boli jak cholera.

      Kosiarka okazała się bezpieczniejsza, chociaż równie męcząca i długotrwała w użytkowaniu. Na koniec pracowitego dnia pozostały gałęzie. Mam rozdrabniarkę do gałęzi. Podstawowy model ze sklepu ogólnobudowlanego , który to nikomu nie pozwoli pobyć swoich cen. To moja nowa zabawka, użyta po raz drugi - z lepszym efektem niż za pierwszym razem. Oczywiście w przerwach pracy, tego głośnego dodatku ogrodowego, musiałam wysłuchać "kazania", jaka to jestem beznadziejna, że kupiłam taki sprzęt, że pieniądze rozpierniczam, bo przecież bez wydatków mogłam (JA) pociąć ręcznie gałęzie na mniejsze kawałki, popakować w wiązki i potem załadować do samochodu, i wywieźć ( na wysypisko, gdzie sama musiałabym je wypakować i rozpakować- całkiem lekka perspektywa).

       Nie wspomnę już o tym, że zanim znalazłabym czas na wywózkę, przez kilka lub kilkanaście dni słuchałabym, jaki to bałagan z tymi gałęziami na podwórku zrobiłam. Bo, żeby oddać klimat - u nas na podwórku to musi być tak, żeby można było jeść bezpośredni z ziemi, trawnika, chodnika. Co więcej mamusia co rano wstaje i chodzi zbierać pojedyncze liście i pióra, które zgubiły ptaki. Serio codziennie rano!!!

       Kolejną czynnością było właśnie mycie kostki chodnikowej, bo "taka obrzydliwa, że chodzić aż się nie chce po niej". Mamusia wpadła na pomysł, że wezmę wiadro z płynem, zmiotkę i na kolanach będę zapierniczać te 10 metrów bieżących!!!. Nic z tego. Przecież do tego też mam sprzęt. Wyciągnęłam, uruchomiłam, zrobiłam. I co , pytam? Czyściej jest? W odpowiedzi : czyściej, ale wcale nie ładniej i w ogóle po co to robiłam, skoro zaraz jesień i wszystko się na powrót ubłoci? I tyle atrakcji.

       No to jeszcze zostało wymurować studzienkę deszczową przy domu , bo woda z niej podsiąka gdzieś i mamusia się boi, że zmyje nam dom z powierzchni ziemi!! Nie ma takiej możliwości , ale dla spokojności głównie swojej- wymurowałam. No może murowaniem trudno to nazwać , ale zrobiłam w studzience nową podłogę. Czy to coś da? Nie mam pojęcia .

        Jak to mówi moja B. mamusia jest taka, że najczęściej dodaje sobie energii opierniczając mnie za coś, a jak nie ma za co, to coś znajdzie lub wymyśli. Tak takie zdanie wcześniej już napisałam w sprawach dotyczących siostry, ale cóż - jak to mówią "genów nie oszukasz".

       W kolejnym wpisie dodam nowych "atrakcji" z mamusią w roli głównej a także jak z robotnika stałam się pacjentem .

wtorek, 22 sierpnia 2017, 45gogula

Polecane wpisy

  • Zadowolenie

    Nie wiem, czy już pisałam, ale sąsiadka postanowiła wyciąć wszystkie tuje rosnące wzdłuż parkanu. No i ten zabieg ma swoje plusy i minusy. Plusem jest to, że z

  • Koszmarna senność 2.

    Stale zastanawiam się od czego zależy moja senność. To znaczy nie chodzi mi o fakt, że w ciągu dnia stale chce mi się spać, a jedynie o sny. Kiedyś już pisałam

  • Co się komu podoba....?

    Zainspirowana jednym z komentarzy pod poprzednim wpisem, dzisiaj wypowiem się w temacie "co się komu podoba. A dokładniej rzecz biorąc co się podoba mojej mamus

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2017/08/22 17:01:51
Podziwiam, ze znosisz cierpliwie mamusie... nie daloby sie jakos zakneblowac i zwiazac w fotelu? chociaz na tydzien? :))
-
2017/08/22 18:05:46
Moja koleżanka ma też taką fobię, że zbiera każdy listek, który spadnie z drzewka, wszystko wygrabione do gołej ziemi. A potem mówi jaka jest cholernie zmęczona. Akurat jej matka nie popiera tego i czasem obie każemy jej usiąść i zostawić te listki, piórka, żółte źdźbło trawy, rzadko jednak nas słucha. To jak przymus mycia rąk, natręctwo. Tylko że u Ciebie to Ty zapierniczasz na czyjeś natręctwa, współczuję.
-
2017/08/22 18:34:51
Może mamusi chodzi o to, że jak ci podniesie ciśnienie to jesteś wydajniejsza w pracy ?
-
2017/08/24 16:54:46
nie-okrzesana: a wiesz, że może coś w tym jest? nie wiem jak z wydajnością, ale jak mnie coś wkurzy , to owszem potrafię się "wyładować" w pracy; tyle, że na mamusię już nie bardzo reaguję:-)
kolewoczy: nie wiem czy to już fobia, czy jeszcze zwyczajna upierdliwość, ale nie mogę powiedzieć, bo mamusia też w ogrodzie pracuje- najczęściej na siłaczkę, czyli robi i potem narzeka, że ona tyle, sama i takie tam a ja nic;
eliatrieste: no taki ze mnie niespotykanie spokojny człowiek, B. też się dziwi jak ja tak mogę, ale co zrobić? posłucham jednym uchem, drugim... czasem się zastosuje, częściej nie ale co mam się wkurzać...? mamusia i tak wie lepiej i ma zawsze na wszystko odpowiedź i ostatnie zdanie, to po co sobie mam nerwy szarpać
-
2017/08/24 21:08:22
o tak, takie mamusie z toksycznymi zapędami to Bożenka też zna. Nie do pozazdroszczenia, stale źle i rzeczywiście ładowanie bateryjek odbywa się przez opiernicz łamany na narzekanie. No cóż. Z Ciebie jest za to dzielna i pracowita osóbka. :)
-
2017/08/25 23:13:11
Święty człowiek z Ciebie
-
2017/08/26 09:53:39
Bożeno - no z tą moją pracowitością to ten teges, jak mam wenę to owszem , ale jak nie ma to nie ma, że mus- ni i koniec;
foch.pl - czytasz mnie od dawna , więc wiesz jak to z tą moją świętością bywa:-) ale cierpliwość owszem