Rozważania różne współczesnej kobiety- daleko od mody, kuchni i jakiejkolwiek diety. Plotki o facetach, sporcie, autach i gadżetach.
Blog > Komentarze do wpisu

Kaśka - zmiana nawet na siłę

    .....Następne dni, tygodnie Kaśka spędzała w szpitalu z Kubą.

         M. nie zadzwoniła, a ona też nie wykonała żadnego gestu. Poczuła się urażona wyrzutami M., jej brakiem zrozumienia sytuacji. Owszem dużo o tym wszystkim myślała, wspominała dobre chwile jakie były jej dane, żałowała, że tak to się w sumie skończyło. No bo się skończyło. Ale Kaśka nie podjęła walki o to uczucie uznając, że tylko ona darzyła M. uczuciem. Z drugiej strony chyba jednak nie było nic głębszego, skoro M. nie potrafiła zrozumieć, wczuć się w jej położenie i zaakceptować. Poczuła się oszukana.

        Ale w tej sprawie było też tzw. drugie dno. Drugie dno miało swoją nazwę - wyrzuty sumienia.

        Po kolejnej hospitalizacji Kuby ze swoją opinią w tej sprawie ponownie wyskoczyła się jej mama. W zasadzie Kaśka od razu wiedziała co usłyszy od matki i się nie myliła. Ponownie usłyszała zarzuty, że cierpienie jej dziecka to kara za grzechy, za odwrócenie się od Kościoła itd. Owszem ostatnio nie bywała zbyt często w Kościele, a teraz faktycznie miała pewne grzechy na sumieniu. Nie była pewna czy tak wewnętrznie, tak szczerze mogłaby tym razem zaprzeczyć twierdzeniom matki.

        Przecież prawdą było to, że wdała się w romans i do tego z kobietą, że zdradziła męża, że raz czy dwa musiała go z premedytacją oszukać. Ale czy naprawdę za jej grzechy płacił Kuba? Nie mogła tego ani potwierdzić ani, tym bardziej, zakwestionować, bo może jest takie przeniesienie "wina ojców -kara dzieci", a z drugiej strony wydawało jej się to nielogiczne. Bo skoro miałoby być tak jak mówiła matka, to i ona i ojciec Kaśki też mieli chyba sporo na sumieniu. Kaśka też cierpiała w związku ze swoją rozchybotaną osobowością, w związku ze swoimi problemami hormonalnymi , hirsutyzmem. Tematu tego jednak nigdy nie podjęła, nie wypowiedziała takiej riposty wobec matki.

       Jednak im więcej o tym myślała, tym bardziej się nakręcała na prawdziwość koncepcji "kary boskiej". To zapewne też miało wpływ na decyzję Kaśki, że nie będzie kontynuować tego układu z M. Uznała, że zostaną między nimi co najwyżej stosunki służbowe o ile będzie taka konieczność.

       Kaśka postanowiła, że zacznie wszystko od nowa, od rozmowy z P.,od próby poprawienia relacji z mężem, od powrotu do roli, na którą zdecydowała się kilka lat temu mówiąc "tak".  Nie miała zamiaru mówić P. o tym co się stało w Kazimierzu, co się działo przez następnych kilka tygodni, a raczej pojedynczych dni w tych tygodniach. Nie zrozumiałby, bo to że był w porządku nie oznaczało, że mógłby to pojąć, zrozumieć, wybaczyć...aż tak wysoko go nie oceniała.

       Podjęła radykalną decyzję...musi zniszczyć w sobie swoją "męskość" a może raczej homoseksualność. W końcu spróbowała nazwać "po imieniu" swój problem. Nie zgadzała się z tym, że może być osobą homoseksualną, a może biseksualną.  Jak to mówią ...natury nie przeskoczysz...ale w jej sytuacji faktycznie był to problem, któremu postanowiła definitywnie stawić czoło....

czwartek, 13 listopada 2014, 45gogula

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: