Rozważania różne współczesnej kobiety- daleko od mody, kuchni i jakiejkolwiek diety. Plotki o facetach, sporcie, autach i gadżetach.
Blog > Komentarze do wpisu

Kaśka - przyzwyczajenie

        ... Nie udało się . Kaśka nie zebrała się na tyle, aby wrócić do pracy. Ani następnego dnia, ani żadnego innego przez kolejny rok. Podjęła walkę żeby wrócić na właściwe tory, ale zajęła ona zbyt dużo czasu. W tym okresie zaliczała wzloty i upadki. Czasami czuła się wyraźnie dobrze a zaraz potem wpadała w tak ogromny dół, w tak czarną dziurę, że nie widziała szans na zobaczenie choćby iskierki, choćby niewielkiego jasnego punkciku, światełka.

      Lekarz proponował, aby jednak skorzystała z leczenia  w szpitalu, może nawet na oddziale zamkniętym, ale Kaśka nie wyraziła zgody. Wydawało jej się, że szpital tego typu i pobyt w nim będzie wyglądał jak w XIX wieku. Ponadto miała na uwadze swoją kuzynkę, która kiedyś trafiła do szpitala psychiatrycznego i już z niego nie wyszła. 

      P. pomagał jej w tej walce, ale tylko formalnie. Jak sięgała dna i nie było z nią kontaktu, to dzwonił do lekarza, woził ją na wizyty, woził na badania, chodził do apteki po kolejne lekarstwa do wypróbowania w punkt, nie działały, bo kolejne które miała przepisywane nie trafiały w punkt, nie działały... Tyle i tylko tyle. Nigdy nie zdecydował się wejść z nią do gabinetu. Nie pytał jak mógłby pomóc, jak powinien postępować. W ich relacjach nic się nie zmieniło. Nadal panował przyzwoity chłód, takie zwyczajne bycie nie ze sobą ale obok siebie.

      Nadal nie rozmawiali ze sobą, tak jak powinni rozmawiać , a przynajmniej tak, jak Kaśce się wydawało, że małżonkowie rozmawiać powinni. Owszem ustalali terminy wizyt lekarskich, ustalali zakupy, remonty i inne sprawy rodzinno-służbowe. Żadnych emocji już nie było. Bliskości nie było chyba nigdy, albo Kaśka już nie pamiętała. Zostało już tylko przyzwyczajenie, została tylko przyzwoitość.

      W tym czasie Kaśka już nawet nie rozważała rozwodu. Mimo przyjmowanych leków lęki nie przeszły jej całkowicie. Teraz były one jeszcze bardziej realne niż poprzednio. Teraz naprawdę obawiała się tego, czy sobie poradzi sama z Kubą. A w zasadzie doszedł nowy element ryzyka według niej. Bo przecież gdyby rozwiodła się z P. to czy on nie zechciałby jej zabrać Kuby? Pracy nie miała, zrezygnowano w firmie z jej "talentu". Wieść o tym, że Kaśka leczy się psychiatrycznie dostała takiego popędu, że nie miała szans.

      Przyznano jej stosowne świadczenie, które może i byłoby wystarczające do życia, ale ... Nadal się leczyła i była bardzo niestabilna , więc czy sąd przyznałby jej prawa rodzicielskie? Takie myśli spowodowały, że nie rozważała rozstania z P. Pozostawiła te sprawy własnemu biegowi. Niech będzie przyzwyczajenie. Nie myślała natomiast o samobójstwie, nie myślała też o swojej homo- czy biseksualności. Trwała w takim życiu jakie miała.

      O problemach dotyczących swojej osobowości rozmawiała nawet z lekarzem. Nawet rozważali przy okazji którejś z sesji czy nie ma osobowości borderline, ale wyszło, że raczej nie. W przeciwieństwie do wcześniejszych konsultacji z psychologiem, psychiatrze powiedziała dokładnie wszystko. Uspokoił ją , że to nie BPD, że to nic wielkiego, że może to co było kiedyś było zwykłym zauroczeniem, potrzebą chwili, pogonią za zrozumieniem i bliskością z drugim człowiekiem, że skoro wybrała związek heteroseksualny, to taką ma osobowość.

      Kaśka uwierzyła lekarzowi, bo naprawdę miała z nim dobry kontakt, ufała mu, wierzyła mu. Zaufania nie straciła, ale czy mogła bezkrytycznie mu wierzyć? Nie wiedziała, zwłaszcza, że po kilku latach przerwy w kontaktach z ludźmi, Kaśka postanowiła wyjść z domu tak naprawdę w obce środowisko. Mając sporo wolnego czasu zapisała się na kurs i już na pierwszych zajęciach zauważyła młodą kobietę, która jak magnes przyciągała jej wzrok ....

niedziela, 30 listopada 2014, 45gogula

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: