Rozważania różne współczesnej kobiety- daleko od mody, kuchni i jakiejkolwiek diety. Plotki o facetach, sporcie, autach i gadżetach.
Blog > Komentarze do wpisu

Kaśka - pomoc psychologiczna

         .... Zdecydowała się pójść na nią po przeczytaniu jakiegoś przypadkowego artykułu w kolorowym czasopiśmie. Z niego właśnie dowiedziała się, że osoby podobne do niej potrafią poukładać swoje życie z pomocą specjalisty. Nikt tam nie obiecywał cudów, bo homoseksualizmu czy biseksualizmu się nie leczy, czy nie zalecza, ale zwłaszcza wobec osób BI można spróbować wyciszyć ten element i żyć "normalnie" czyli heteroseksualnie.

      A że Kaśka była zdesperowana w walce o odrzucenie wszystkiego co w niej nie było heteroseksualne, więc chodziła, rozmawiała , oglądała sama siebie, przyglądała się swojej przeszłości szukając w niej podstaw do sklasyfikowania siebie jako osobowości "nieprawidłowej", analizowała dotychczasowe decyzje.

       Psycholog uświadamiał ją, że to co zdarzyło się w młodości, w dalekiej przeszłości nie stanowi wystarczających podstaw do uznania, że coś z Kaśką jest nie tak. Że jej "męskość" zależy tylko od niej , jest to kwestia wypracowania takiego a nie innego stylu, w tym stylu ubierania. Że skoro nie czuje się mężczyzną, to resztę, wizualizację, można zmienić. Kaśka uczestniczyła również w drobnych sprawdzianach, w których psycholog zadawał pytania, casusy w sprawach damsko-męskich, a ona miała się w tych przykładach wypowiedzieć, znaleźć rozwiązanie. I w sumie z tych testów miało wynikać, że jest normalnie heteroseksualna, ale....

      Zrezygnowała, gdy uświadomiła sobie, że nie jest w stanie powiedzieć psychologowi wszystkiego i szczerze.Nie opowiedziała nawet o incydencie z M. A..."jeśli nie widać różnicy,to po co przepłacać?". Nie chodziło o pieniądze oczywiście, ale o samoświadomość Kaśki, że jeszcze nie dorosła ani do tematu, ani tym bardziej do terapii.

      Nie był to do końca czas stracony. Bo chociaż nie wyprostowała swojej osobowości w części seksualnej, to po terapii wydawało jej się że jest mocniejsza, że potrafi już porozmawiać z P., że kropelka asertywności jaka na nią spadła pozwoli chociaż trochę uwolnić się od apodyktycznej  matki.

      Czas leczy rany, czas również pozwalał kolejny raz wyciszyć jedną osobowość na rzecz rozkwitu drugiej. Na tym etapie to się jej udało. Wierzyła, że teraz wróci na łono rodziny, na łono poprawnego społeczeństwa.

      W końcu też odbyła rozmowę z P. Na tyle, na ile mogła sobie na to pozwolić, szczerze powiedziała o tym co ją bolało. Powiedziała o tym, że nie satysfakcjonuje ją taki układ jak jest, że czuje się jedynie potrzebna do prac domowych, że nie ma między nimi żadnych emocji, że o większych wzlotach nie ma co wspominać. Dom, praca, Kuba i to wszystko. Żadnych wspólnych spraw poza codziennymi, żadnych wspólnych wyjść, żadnych "porywów" . P. jak zwykle w takich sytuacjach słuchał, a przynajmniej robił takie wrażenie, ale nie zabrał głosu. Kaśka zakończyła swój w zasadzie monolog i nie wiedziała, czy to coś da , coś zmieni?....

niedziela, 16 listopada 2014, 45gogula

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: